Wikingowie
Artykuły

Najazdy wikingów na Europę w średniowieczu – taktyka walki i uzbrojenie

Kim byli i skąd się wzięli wikingowie

Na przełomie VIII i IX w. zaznaczyła się w całej niemal Europie aktywność ludu, zwanego przez ówczesnych zachodnich kronikarzy Normanami (staronordyckie Norrmaen = ludzie północy). Ludem tym byli Germanowie północni, zamieszkujący początkowo Skandynawię, a następnie po ustąpieniu Anglo-Sasów również Półwysep Jutlandzki. W początkach IX w. dzielili się oni na cztery grupy plemienne, a mianowicie: Szwedów, Gotów, Duńczyków i Norwegów. Szwedzi, nazywani w Europie Wschodniej od jednego z plemion Waregami, kierowali się ku zatokom Fińskiej i Ryskiej. Goci zwrócili się ku południowym brzegom Bałtyku, zakreślając jako cel swoich wypraw wybrzeża pruskie i słowiańskie. Ten sam kierunek ekspansji obrali Duńczycy, zamieszkujący wschodnią część Jutlandii. Ci jednak spośród nich, którzy mieli swe siedziby nad Morzem Północnym, podążali ku Fryzji i Brytanii. Norwegowie, zajmujący ziemie najbardziej na północ wysunięte, podążali ku Wyspom Owczym, Szetlandom, Orkadom, Hebrydom oraz ku Szkocji i Irlandii.

Słowo ‚wiking’  pochodzi od nazwy morskich, orężnych wypraw: ‚viking’. Słowo to początkowo łączono ze staronordyckim ‚vik’ (zatoka) lub starogermańskim ‚vik’ (osada portowa). Później zauważono jednak, że słowo to pojawiło się jeszcze w VIII wieku (a więc przed okresem napaści wikingów na wybrzeża Anglii, Irlandii i Francji) w postaci staroangielskiego ‚wicingsceada’ i starofrancuskiego ‚witsing’. Od zwrotu to ‚wiking’ (na zbój) wyprawy Normanów nazywano często wyprawami wikingów. Nie każdy zatem wojownik skandynawski, Normanin, może być nazywany wikingiem, nazwa ta była i jest zarezerwowana dla Skandynawów wyprawiających się na swych statkach ku wybrzeżom Europy w celu zdobycia chwały i łupów. Każdy jednak wiking był Skandynawem i Normaninem.

Interesujące nas ramy chronologiczne to z jednej strony: 08.06.793 r. – złupienie przez wikingów anglosaskiego klasztoru na wyspie Lindisfarne; a z drugiej strony: 25.09.1066 r. – bitwa pod Stamford Bridge i śmierć króla Norwegii Haralda Hardraady, zwanego ‚ostatnim wikingiem’.

Żegluga i taktyka walki na morzu

Ekspansja wikingów była możliwa głównie dzięki rozwojowi technik budowy statków – płaskodennych łodzi wiosłowych, wyposażonych w prostokątne żagle, tzw. drakkarów, mniejszych snekkarów (oba typy to przybrzeżne szybkie łodzie bojowe, nazwa pochodzi od skandynawskiego ‚drekar’ – smok i ‚snekar’ – wąż) oraz knarrów – pełnomorskich statków dalekiego zasięgu o niezwykle wysokiej jak na owe czasy dzielności morskiej), a także wynalezieniu techniki żeglugi na wiatr, całkowicie nieznanej w południowej Europie. Statki wikingów budowane były z drewna, miały jeden maszt, a dziobnice ozdabiano głowami smoków. By smoki nie przestraszyły duchów ich ziemi, jarlowie zdejmowali je przed dopłynięciem do macierzystego portu. Specjalna konstrukcja łodzi, mającej płaskie dno i niewielkie zanurzenie, pozwalała na żeglowanie nie tylko po morzach, ale również po rzekach. Dzięki temu wikingowie dotarli w głąb Sekwany do Paryża, a Renem do Kolonii i złupili oba miasta. Łupieskie wyprawy odbywali Normanowie na swoich drakkarach, mogących pomieścić od 40 do 60 ludzi z odpowiednimi do ich potrzeb zapasami. Drakkary nie nadawały się do dłuższych podróży na pełnym morzu (ich statki były statkami bezpokładowymi) toteż Normanowie poruszali się najczęściej wzdłuż brzegów. Traktowali swe łodzie jako środek przeważnie komunikacyjny, ale zmuszeni do starcia dzielnie walczyli też na morzu. Bitwy morskie rozpoczynano zazwyczaj od ciskania kamieni i oszczepów oraz zasypywania wroga gradem strzał. Następnie związywano burty statków i przystępowano do abordażu, walczono za pomocą miecza, włóczni i topora aż załoga jednego statku nie została całkowicie pokonana. Pochłaniało to zatem znacznie więcej ofiar niż bitwy lądowe. Środki komunikacyjne, którymi dysponowali Normanowie, pozwalały im przedsiębrać wyprawy morskie tylko przy dobrej pogodzie, a więc wiosną i latem. Ten krótki sezon żeglarski ograniczał z konieczności zasięg ich najazdów. Kiedy więc bliżej położone brzegi zostały przez wikingów spustoszone, zaczęli zakładać zimowiska w znajdujących się tam deltach rzek. Te bazy umożliwiały im rozszerzenie zasięgu najazdów, z czasem zaś doprowadziły do opanowania przez nich tamtejszych ziem w dość szybkim tempie, ponieważ nie musieli zakładać osad ‚na surowym korzeniu’, tylko korzystali z dobrodziejstw własnych baz. Następnie mogli dokonywać skutecznych najazdów na najdalej położone ziemie.

Taktyka najazdów i walki na lądzie

Wikingowie w erze swych najazdów uznawani byli w Europie za niezwyciężonych wojowników, zarówno na morzu, jak i w starciu na lądzie. Swe przewagi osiągali dzięki dobremu uzbrojeniu, organizacji, dyscyplinie i niespotykanej odwadze. Dowodzeni w swych wyprawach przez nieustraszonych jarlów (wodzów), do których należało prawo życia i śmierci wobec członków wyprawy, potrafili zwyciężać w wielu ciężkich bitwach z przeważającym liczebnie wrogiem.

Najczęstszym zachowaniem wikingów podczas najazdu był niespodziewany napad na dane miejsce, złupienie go do szczętu, szybki odwrót na łodzie i powrót do ojczyzny. Miejscowej ludności nie udawało się w szybkim czasie zorganizować obrony. Najazdu się nie spodziewano, a zanim zdołano zorganizować jakieś oddziały, wikingowie już odpływali na łodziach do domu. Z rzadka doganiała Normanów miejscowa konnica, która starała się wydać im bitwę i odebrać łupy. Jeżeli nie odbywało się to w bliskości ich drakkarów, starcia takiego wikingowie z reguły unikali, objuczeni łupami i uzbrojeniem. Jeśli jednak nie mieli wyboru, ochoczo i z zapałem stawali do bitwy, którą z reguły wygrywali. Zawsze starali się jednak być sprytni i przezorni podczas swoich wypraw, starali się uprzedzać i przechytrzać swoich wrogów, co też wikingom się udawało.

W erze wikingów prawem i obowiązkiem każdego wolnego mężczyzny  było noszenie broni. W tamtych czasach nie tylko królowie i możni prowadzili między sobą wojny. Ludzie wszystkich warstw społecznych mogli zostać wezwani do walki w obronie swego wodza lub króla, zmuszeni do udziału w najazdach albo do pomszczenia własnej rodziny. Wikingowie walczyli najczęściej pieszo, koni używając początkowo do przemieszczania się i marszów. Po doświadczeniach w starciach z zachodnią konnicą, dokonali jednak pewnych istotnych zmian w taktyce swej walki i najazdów. Natychmiast po przybiciu do brzegu ogołacali całą najbliższą okolicę z koni wierzchowych, które wtenczas dosiadali sami, co pozwalało im znaczne przyspieszenie tempa przemarszów. Oddziałów konnych używali następnie w bitwie, czym zaskakiwali nieprzyzwyczajonych do tego typu wikińskich zachowań mieszkańców kontynentu. Uzbrojeniem wojowników wikińskich były miecze, topory bojowe, włócznie, oszczepy, toporki, noże bojowe, łuki i strzały. Do obrony używali tarcz, hełmów i kolczug, ale także skórzanych kaftanów i innych rodzajów osłon korpusu. W czasie oblężeń konstruowali katapulty i tarany, a także osłony używane  przy ataku, ponadto podpalali zdobyte okręty i kierowali je na umocnione pozycje wroga.

Wikingowie z reguły stosowali taktykę zaczepno-odporną, szczególnie skuteczną w przypadku starcia z konnymi wojownikami zachodnioeuropejskimi. Początkowo konnica nie była w stanie sforsować muru tarcz i włóczni wikińskich wojów, ale z czasem rozwinęła się i była dla Skandynawów coraz bardziej niebezpieczna. Po stworzeniu oddziałów konnych wikingowie taktykę zaczepno-odporną stosowali także w przypadku starcia z konnicą wroga, najpierw atakując wrogie oddziały, następnie wycofując się na wcześniejsze pozycje za plecami szyku pieszych wojowników, którzy do końca pozostawali trzonem i większą częścią armii wikińskich. Armie takie, początkowo w zasadzie oddziały liczące po 100 do 200, rzadko kilkuset wojów, z czasem wzrastały liczebnie w miarę potrzeb, szczególnie gdy Europejczycy potrafili się już skutecznie przed wikingami bronić. Swoją skuteczną jak się okazuje taktykę stosowali wikingowie także w bitwach we własnym kraju bądź podczas najazdów w celu ekspansji, nie grabieży. Trzon armii stanowiła ciężkozbrojna piechota, huskarlowie, czyli przyboczna straż konunga (króla, księcia) bądź jarla. Uzbrojona była ona w długie topory i najlepsze miecze, ciała osłaniali huskarlowie najlepszymi i najdroższymi kolczugami, hełmami i tarczami. Byli to najlepiej wyszkoleni i najdzielniejsi wojownicy. Walczyli pieszo, osłaniając swego wodza podczas bitwy. Do przemieszczania się używali koni, w razie konieczności walczyli też konno. Mieli własną chorągiew i chorążego, który kroczył obok wodza w czasie bitwy i wyznaczał miejsce jego położenia, dzięki czemu reszta armii wiedziała gdzie znajduje się dowódca (niestety było to także wiadome wrogom wikingów, co mogło łatwo przesądzić o losie bitwy). Resztę armii stanowiły oddziały piechoty uzbrojone jak powyżej opisany wikiński wojownik-najeźdźca. W razie śmierci konunga czy doszczętnego wybicia huskarlów, reszta armii szła w rozsypkę, co równało się porażce w bitwie. Stało się tak zarówno w bitwie pod Stamford Bridge, gdzie zginął król Harald Hardraada, jak i kilka tygodni później pod Hastings, gdy pogromca Hardraady, Harold II król Anglii, poniósł klęskę i śmierć z ręki Wilhelma Bastarda, nazwanego później Zdobywcą. Na nic się zdało osobiste męstwo i doświadczenie Hardraady pod Stamford Bridge i Harolda pod Hastings. Obaj zginęli śmiercią wojownika a ich huskarlowie walcząc do samego końca polegli z bronią w ręku.

Oręż wikińskiego wojownika – miecz

Najszlachetniejszym i najcenniejszym orężem używanym przez wikińskiego wojownika był miecz. Był on ceniony przez wikingów ze względu na swoją siłę a także symbol statusu – im wyższa pozycja wojownika tym piękniejszy i droższy był jego miecz. Rękojeść takiego miecza była często ozdabiana wspaniałą dekoracją, najważniejszą częścią tego oręża była jednak klinga. Dwustronne obosieczne ostrze liczące od 70 do 80 cm było lekkie, giętkie, mocne i ostre. Niektóre klingi importowano z Francji, ale rękojeści wykonywano w Skandynawii i ozdabiano w stylach lubianych przez wikingów. Klingi, które wyrabiano w Skandynawii wykonywano metodą zwaną dziwerowaniem. Polegała ona na splataniu za sobą długich pasków żelaza, o nieco odmiennym składzie, w jeden rdzeń, następnie do obu jego stron zgrzewano twardsze i ostrzejsze stalowe krawędzie tnące. Po tym wszystkim ostrze było polerowane i specjalnym młotem na całej długości wybijano w nim rowek. Dzięki tej metodzie ostrza stawały się lżejsze i bardziej giętkie, nie tracąc przy tym wytrzymałości. Miecze noszone były w pochwach wykonanych z drewna powleczonego skórą, wyścielonych owczym runem. Zawarta w wełnie lanolina skutecznie chroniła metal przed zmatowieniem i korozją. Najwspanialsze z mieczy noszono w pochwach zdobionych srebrnymi lub złoconymi uchwytami przy wlocie i na końcu. Miecz obosieczny służył do rąbania, zadawał straszliwe rany, po których przeciwnik, jeśli nie poniósł śmierci na miejscu, z reguły umierał z wykrwawienia po niedługim czasie.

Oręż wikińskiego wojownika – topór bojowy   

Bronią używaną najczęściej przez uboższych wikingów był topór. Służył on wojownikowi wikińskiemu do rąbania. Jego ostrze było lekko wybrzuszone. Cały topór miał wygiętą sylwetkę. Osadzany był na trzonku od dołu, a nie jak w przypadku współczesnych siekier od góry. Natomiast w miejscu osadzenia był opatrzony charakterystycznymi trójkątnymi ‚ostrogami’. Toporów wikińskich było dwa rodzaje: duży dwuręczny topór bojowy oraz mniejszy topór jednoręczny. Duże topory bojowe były wyjątkowo niebezpieczną bronią. Pomimo swojej nazwy i długości trzonka same topory osiągały maksymalnie wymiary 15 x 25 cm. Wojownik uzbrojony w takie topór nie miał żadnej innej aktywnie używanej broni. Jego zadaniem było rażenie przeciwników na odległość, poprzez wykorzystanie atrybutu długiego trzonka. Była to także idealna broń do tworzenia wyrw w szeregach przeciwnika. Mocny zamach mógł nie tylko zamienić tarczę w drzazgi, ale również powalić i zabić przeciwnika. Z łatwością poprzez uderzenie z zamachu od góry wikingowie mogli łamać linie wroga. Topory małe, jak sama nazwa wskazuje, były niewielkie. Główna ich część miała od 10 do 15 cm długości. Trzonek miał od 60 do 80 cm. Duża, wydawać by się mogło, dysproporcja w długości trzonka do samego obucha wynikała praktycznych funkcji takiego toporka. Poprzez dłuższe przełożenie, można było uderzyć z większą siłą. Toporek taki używany był jako druga broń. W prawym ręku wojownik trzymał miecz, a w lewym topór. Jako broń podstawowa najbardziej poręczny wydawał się w połączeniu z tarczą.

Oręż wikińskiego wojownika – włócznia

Jedną z najskuteczniejszych broni kłujących była wyposażona włócznia. Jej długość wynosiła ok. 50 cm. Była ona wyposażona w smukłe, szpiczaste, żelazne ostrze. Mocowano je do drewnianego stylistka za pomocą tulei. Niektóre z włóczni były dziwerowane i posiadały ostre krawędzie tnące. Mimo że włócznia była bardzo skuteczną bronią kłującą, nie była często używana przez wikingów do walki na lądzie. Dużo częściej włóczni używano w bitwach morskich, gdy starano się „zasypać” nimi wrogie okręty i ich załogi.

Oręż wikińskiego wojownika – nóż bojowy         

Wszyscy wojownicy wikińscy, począwszy od ludzi najbiedniejszych, na władcach skończywszy, posiadali w swym ekwipunku jednosieczny nóż zwany ‚saxem’. Służył on do przeszywania przeciwnika, szczególnie przydatny był do dobicia rannego, obalonego na ziemię nieprzyjaciela. Długość klingi noży tego typu zawiera się w przedziale od 7,5 do nawet 75 cm i zależy od ich przeznaczenia. Przeciętna długość klingi waha się jednak w granicach 15-25 cm. Noże bojowe dzieli się ze względu na długość ostrza na dwie klasy. Mniejsze egzemplarze o długości klingi 7,5-35 cm były używane jako noże i nosiły nazwę ‚hadsax’. Drugi typ cechuje się o wiele dłuższą klingą (54-75 cm). Była to więc z pewnością broń używana w bitwie, a noże tego typu zwano ‚langsax’. Skandynawski styl wykonania tej broni cechuje obecność na głowni i samej klindze zdobień o kształtach spiralnych lub zoomorficznych, charakterystycznych dla sztuki wikińskiej. ‚Saxy’ noszono w pochwach wykonanych ze złożonej skóry wyciętej uprzednio na pożądany kształt, którą zszywano po tępej stronie ostrza, często odpowiednio wzmacniając szycie np. poprzez metalowe płytki znitowane ze sobą. Dłuższe ‚langsaxy’ służące do walki, wyposażano w ostry koniec, przez co możliwym stawało się zadawanie przeciwnikowi obrażeń podobnych do zadawanych włócznią. Cięcia zadane ‚langsaxem’ zadane wojowi wyposażonemu w kolczugę powodowały złamania kości i solidne potłuczenia, lecz o wiele groźniejsze były pchnięcia w odsłonięte kończyny czy kark, kończące się poważnymi kontuzjami lub śmiercią z wykrwawienia.

Oręż wikińskiego wojownika – łuk

Łuki wikingów wyrabiane były z drewna cisowego, prawdopodobnie nie tylko ze względu na elastyczność, ale i wierzenia mityczne. Cis bowiem był wykorzystywany do nacinania run. Łuk wikiński był to łuk prosty w stanie spoczynku, po naciągnięciu wyginający się w spłaszczoną literę ‚D’. Cięciwa miała pętelkę tylko na jednym końcu, drugi koniec cięciwy był luźny i dopiero łucznik mocował go do łęczyska. Do produkcji cięciwy wykorzystywano najczęściej len, który był też podstawą wikińskiego ubioru. Spotykamy również bardziej kosztowne cięciwy wykonane z jedwabiu, ale ze względu na cenę były one rzadkością. Wikingowie najprawdopodobniej używali trzech rodzajów łuków. Pierwszym był łuk krótki, zrobiony z grubego drewna, mający około 140 cm długości. Drugim – tzw. łuk skandynawski, robiony z kilku sklejonych ze sobą warstw drewna, niezupełnie prosty po zdjęciu cięciwy, ale lekko profilowany, o długości około 180 cm. Trzecim typem łuku był długi łuk angielski, mający od 172 do 188 cm długości, sprowadzany z Brytanii. Podejrzewać można, że wszystkie trzy typy łuków miały bardzo dużą siłę naciągu. Łuki napinano najprawdopodobniej w sposób angielski, trzymając końcówkę strzały dwoma palcami, wskazującym i środkowym. Dawało to możliwość bardzo dynamicznego i precyzyjnego spustu. Najczęściej groty strzał miały kształt liścia lub posiadały trzy trójkątne płaszczyzny. Oprócz tego należy wspomnieć o grotach z zadziorami, których wprawdzie nie odnaleziono, ale o ich istnieniu wiemy ze względu na obecność w języku staroskandynawskim słowa, które je określało – ‚krókr’ (pisane w alfabecie polskim). Sposób mocowania grotów do promienia nie był ujednolicony. Świadczą o tym strzały znalezione z trzpieniem lub tulejką na końcu grotu. Trzpień wbijano w promień. Bez wątpienia strzała była zakończona piórkami. Możliwe, że na wschodzie i północnym wschodzie Skandynawii barwiono je na kolor czarny lub brązowy. Do podstawowego wyposażenia łucznika ,oprócz najważniejszego łuku i strzał, należały także kołczan oraz karwasz. Kołczany wikińskie były tulejkowate, wykonane najczęściej ze skóry. Karwasze również były wykonane ze skóry i wiązane do ręki za pomocą rzemienia. Chroniły rękę przed uderzeniem cięciwy.

Uzbrojenie ochronne wikińskiego wojownika – hełm

Ważnym elementem w uzbrojeniu Skandynawa-wikinga był hełm. Hełmy wikińskie wyrabiane były głównie z żelaza, ale spotyka się też egzemplarze brązowe, miedziane, jak i wykonane z materiałów nietrwałych np. skóra czy drewno. Wiele hełmów było bogato zdobionych i  wcale nie jest powiedziane, że były to hełmy tylko i wyłącznie zamożnych wojowników. Wśród hełmów pochodzących z okresu wikińskiego często spotyka się egzemplarze wyposażone w kolcze nakarczki. Popularne były też, szczególnie w początkowym okresie epoki wikingów, hełmy z maską twarzową, typu Sutton Hoo (hełm anglosaski, duże prawdopodobieństwo, że Skandynawowie importowali go z Brytanii). Później upowszechniły się hełmy okularowe, zwane typem Vendel (od miejsca odnalezienia pierwszych egzemplarzy w miejscowości Vendel w Szwecji). Następne lata to okres używania hełmu typu normańskiego, który jest wynikiem ewolucji hełmu żebrowego. Aby chronić nos, do hełmów dołączano nad nim prostą sztabkę metalu zwaną ‚nosalem’. Często była ona integralna ze szkieletem hełmu. Niektóre z wczesnych hełmów posiadają  osłony policzków, które chroniły boki głowy i częściowo twarz. Wczesne hełmy miały kształt kopuły. Wraz z upływem czasu spłaszczały się one i przyjmowały kształt stożka, stając się coraz bardziej podobne do hełmu jaki dziś nazywamy normańskim. Hełm tego typu był już odkuwany z jednego kawałka metalu, co wymagało dużego kunsztu płatnerskiego i co za tym idzie powiększało koszty jego wykonania, ale jego jakość była nieporównanie lepsza od hełmu żebrowego, który był nitowany z kawałków blachy. Do hełmów często doczepiano na specjalnych hakach umieszczonych na obrzeżu dzwonu swoiste ‚kurtyny’ zwane ‚wentylami’ z żelaznych kółeczek, których zadaniem była osłona karku i głowy, które nie były chronione dzwonem hełmu. Często ‚wentyle’ były one uchylne, z jednej strony mocowane na stałe, z drugiej wyposażone w haki i kółka do zapinania. Wczesne hełmy posiadały metalową osłonę karku w postaci płyty, umieszczanej dla praktyczności na zawiasach. Było to dla użytkownika dosyć niewygodne, ale chroniło jego głowę lepiej niż kolczy wentyl. W IX w. pojawiły się kolcze plecionki w postaci ‚welonów’. Okrywały one tył głowy, policzki, podbródek oraz kark i być może nawet część ramion wojownika. XI w. przynosi integrację kolczego welonu zresztą kolczugi, który to welon staje się kolczym kapturem. Często do owego kaptura doczepiano ‚wentyl’ chroniący szyję i dolną część twarzy. Pod kolcze kaptury wkładano specjalnie profilowane miękkie czapki, które dodatkowo chroniły głowę od urazów. Wbrew utrwalonemu w kulturze masowej wizerunkowi wikinga, hełmy wikińskich wojowników nie miały rogów. Pojawiały się tezy, że rogi mogli na swoich hełmach nosić jarlowie, ale także i owe domysły nie okazały się słuszne, jako, że nie odnaleziono nigdy egzemplarzy wikińskich hełmów wyposażonych w rogi. Skądinąd współczesny wizerunek wikinga z rogami na hełmie wygląda nader efektownie i trudno zapewne niektórym pogodzić się z faktem, że wizerunek ów mija się z wizerunkiem prawdziwym i właściwym.

Uzbrojenie ochronne wikińskiego wojownika – pancerz   

Najważniejszą częścią uzbrojenia ochronnego normańskiego wojownika był pancerz, który osłaniał korpus. Głównym typem osłony ciała w okresie wikińskim była kolczuga. Pancerze kolcze w tym okresie wykonywano z tysięcy małych pierścieni łączonych poprzez odpowiednie splecenie ich ze sobą i zanitowanie, bądź zagięcie na końcu. Wczesne kolczugi sięgały do talii i posiadały krótkie rękawy. Koszulki kolcze wydłużyły się w XI w. osiągając kolana a nawet sięgając poza nie. Aby umożliwić jazdę konną w tychże długich kolczugach, często posiadających integralny z nimi kaptur kolczy, po obydwu ich stronach lub tylko z przodu wykonywało się tzw. ‚rozpory’, będące po prostu rozcięciami sięgającymi czasem aż do pasa. Sama kolczuga była w stanie powstrzymać jedynie cięcia zadawane przez broń sieczną, lecz nie chroniła w żadnym stopniu przed bronią obuchową taką jak topór, którego dobrze mierzonego ciosu nie sposób było osłabić żadnym typem zbroi. Dlatego też koniecznością było zakładanie pod kolczugę tzw. ‚przeszywalnic’ będących w istocie kaftanami skórzanymi wypchanymi lnem, wełną lub innym podobnym materiałem i zszytymi tak, by kaftan składał się z pionowych lub poziomych pasów. Ten element uzbrojenia ochronnego, jakim była przeszywalnica, można było nosić także bez kolczugi. Postępowali tak często ubożsi wojownicy, których nie stać było na zakup dość drogiej kolczugi. Głównym zadaniem przeszywalnicy było zatrzymywanie uderzeń, z czym radziła sobie doskonale ze względu na dość znaczną grubość, a także zatrzymywanie strzał, co było bardzo ważne, ze względu na to, że często strzały takie zatruwano. Osłony kończyn występowały o wiele rzadziej niż osłony głowy czy korpusu. Możliwe, iż niektórzy władcy i co znaczniejsi wojownicy używali jakichś form nagolennic. Wiąże się to z faktem niedostatecznej osłony jaką dawała nogom mała tarcza o kształcie okręgu używana w okresie wikińskim. Należało więc jakoś chronić nogi, by zapobiec ich zranieniu czy, co gorsze, odrąbaniu. Wydaje się też rozsądnym fakt używania przez biedniejszą część wojowników skórzanych osłon kończyn dolnych i górnych, wiązanych do tychże za pomocą rzemieni. Osłony owe nie zapewniały kończynom dolnym tak skutecznej ochrony jak nagolennice, ale dość dobrze spełniały swą rolę w walce z lżej uzbrojonym przeciwnikiem. 

Uzbrojenie ochronne wikińskiego wojownika – tarcza       

Osłonę dla ciosów przeciwnika stanowiły okrągłe tarcze sięgające od barków do pasa. Tarcza chroniła nie tylko przed bezpośrednim uderzeniem broni przeciwnika, ale także przed strzałami łuczników. Pozwalała na stworzenie jednolitego muru utrudniającego wrogowi złamanie szeregu. Okrągłe tarcze wikingów wyrabiano ze zbitych desek drewna, najczęściej lipowego. Desek takich było około 10, a łączono je za pomocą metalowego ściągacza. Czasem takich ściągaczy było więcej. Środkowy spośród ściągaczy w połowie swojej długości przechodził dokładnie przez środek tarczy stanowiąc uchwyt. Był on zaokrąglony, by łatwo było go złapać i trzymać. Ponadto potrzebny był otwór na palce. W tym celu w samym centrum tarczy znajdował się okrągły otwór. Jako zabezpieczenie dłoni w otworze przed ciosem, otwór ukryty był za metalowym umbem. Była to półkula wykonana z blachy o grubości od 2 do 3,5 mm, przymocowana w centralnym punkcie tarczy. Rant tarczy obity był skórą lub metalem, co zapobiegało ‚przecinaniu’ tarczy wzdłuż desek. Jako, że tarczę podczas bitwy noszono nie tylko w dłoni, ale również na plecach, była ona niekiedy zaopatrzona w skórzany rzemień przymocowany po obu końcach średnicy tarczy lub jej promienia. Tarcze miały od 60 do 110 cm średnicy, choć najczęściej spotykane są tarcze o średnicy powyżej 80 cm. Tarcz z reguły nie malowano, choć zdarzały się takie praktyki. Najbardziej popularny kolor spotykany na tarczach to czerwony, a następnie żółty i czarny, a także niebieski, zielony, biały i brązowy. Często tarcze obciągano skórą, a krawędź wzmacniano żelazną taśmą. Tarcze bardzo często kojarzone są z drakkarami. Umieszczano  owe tarcze wzdłuż burty, ale jedynie w centralnej części, gdzie siedzieli wioślarze. Czasem również, zapewne dla dodatkowej ochrony sternika, umieszczano tarcze na rufie statku. Drakkar z umieszczonymi w ten sposób tarczami wyglądał niezwykle efektownie i budził niemały postrach wśród wrogów. Należy wspomnieć także o tarczach migdałowych. Był to drugi rodzaj tarcz, który nazwę zawdzięcza swemu kształtowi. Charakterystyczną dla tarcz migdałowych cechą była ich wypukłość, którą pozwalała zatrzymać mocniejsze uderzenia. Kolejnym walorem tarczy tego typu było zastosowanie uchwytu w górnej części tarczy przy jednoczesnym jej wydłużeniu u spodu, przy ogólnym powiększeniu całej powierzchni. Co prawda tarcza taka była znacznie cięższa, ale można było dzięki jej konstrukcji bardzo skutecznie osłaniać nogi i opierać podczas bitwy tarczę o ziemię, co zapewne niwelowało niedogodności związane z ogólnym zwiększeniem wagi tarczy.

Autor artykułu: Rafał Świercz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *