Historia Swiata - inny portal historyczny!

Wydarzenia, eseje, recenzje ksiazek, wywiady.



I wojna indochińska
  • 2009.05.12
  • typ: artykuł
  • Jarema Słowiak
zdjecie

Dzieje peryferiów

Gdy w czerwcu 1940 roku w odległej Europie Francja padała pod morderczymi ciosami niemieckiej machiny wojennej, u granic jej azjatyckiego imperium kolonialnego zbierał się potężny, niebezpieczny tajfun. Cesarstwo Japonii od dawna tęsknie spoglądało na południową Azję i jej bogate zasoby naturalne, pozostającą pod kontrolą europejczyków. Po druzgoczącej klęsce Aliantów we Francji, łakomy kąsek, jakim były francuskie Indochiny, znalazł się w zasięgu ręki. Marionetkowy rząd Vichy pod naciskiem III Rzeszy i nie mając możliwości przeciwdziałania ewentualnej agresji japońskiej zgodził się, by na wietnamskich lotniskach stacjonowało lotnictwo i oddziały lądowe dalekowschodniego mocarstwa. Japończycy de facto okupowali Indochiny, jednak słaby 15-tysięczny garnizon francuski rozbroili dopiero w marcu 1945 roku, do tego momentu używając go do zwalczania partyzantki. A było czemu przeciwdziałać. Francuski podbój Indochin w XIX wieku nie był wcale prosty, a liczne powstania wybuchały zwłaszcza w Wietnamie, dla którego ludności ani Francuzi ani Japończycy nie byli pierwszymi okupantami.

Tak czy inaczej, w połowie roku 1941 podpisane zostało porozumienie Japońsko-Francuskie o wspólnej obronie Indochin. Dla Wietnamu i jego mieszkańców oznaczało to, iż kraj ten będzie jeszcze bardziej eksploatowany. Równocześnie jednak, obaj niechętni sobie okupanci zaczęli zabiegać o względy lokalnej populacji. Francuskie podejście zmieniło się diametralnie – zaczęto przypominać Wietnamczykom o ich dumnej historii pełnej wojen z azjatyckimi sąsiadami, założono też Wietnamski Ruch Młodzieżowy – paramilitarną organizację, która kilka lat później będzie stanowić źródło rekruta dla Viet Minhu.

 

Aspiracje Japonii

Japończyków w Wietnamie reprezentowały garnizony i tajna policja Kempeitai. Przybyła ona do Wietnamu by rzekomo poszukiwać alianckich agentów, jednak w rzeczywistości wspierała wietnamskich nacjonalistów i chroniła ich przed francuską administracją. Jednak mimo nośnego hasła „Azji dla Azjatów” Japonia nie miała jasno określonej wizji Azji Południowo-Wschodniej – Nie zamierzała pozostawić Indochin Francuzom, jednak nie miała też ochoty przejmować od nich ciężaru zarządzania i utrzymywaniu porządku nad tymi terenami. W Japonii od wielu lat żył książę C??ng Đ? i wielu jego zwolenników współpracowało z Japończykami licząc na jego powrót i rządy. Kempeitai wspierała też wietnamskie sekty religijne Cao Dai i Hoa Hao, chętnie współpracujące z Japończykami. Warto przytoczyć tu przykład przywódcy tej drugiej sekty, Hu?nh Phú S?, uważanego przez swoich wyznawców za wcielenie Buddy. Gdy Francuzi, poirytowani jego wystąpieniami próbowali zesłać go do północnego Laosu, został „oskarżony” przez japońską tajną policję o szpiegowanie dla Chin i umieszczony w areszcie domowym w Sajgonie. Dzięki temu wybiegowi, pozostawał w mieście, gdzie bez problemów odwiedzany był przez swoich wyznawców i zwolenników, wprost pod nosami bezsilnych Francuzów. Jednak na przełomie lat 1943/44 japoński rząd uznał, iż Kempeitai staje się zbyt pro-wietnamskie i nakazał ucięcie kontaktów z sektami, które jednak okazały się już zbyt silne, by słabe władze kolonialne były sobie w stanie z nimi poradzić. Jednak prawdziwe zagrożenie narastało na północy, w dzikich niedostępnych rejonach przy chińskiej granicy.

 

Wietnam Hi Chi Minha

10 maja 1941 w wiosce Bac Bo w Tonkinie, stworzona została Vi?t Nam Ð?c L?p Ð?ng Minh H?i – Liga dla Niepodległości Wietnamu, znana w skrócie Viet Minh. Na jej czele stał Nguy?n Ái Qu?c (Nguyen Patriota), który zgłosił akces nowopowstałej partii do stworzonej wcześniej przez chiński Kuomintang Ligi Wyzwolenia Wietnamu. Jednak chińscy nacjonaliści obawiając się komunistów, aresztowali Nguyena, a struktury partii musiały się ukrywać – jednak dzięki bazie w Wietnamie zdołały w większości przetrwać, do momentu gdy ich przywódca powrócił w 1943 roku jako Ho Chi Minh. Wtedy też Chińczycy ostatecznie wskazali na Viet Mihn, jako organizację która miała prowadzić walkę z Japończykami – tym samym partia ta weszła w krąg zainteresowania amerykańskiego OSS(Office of Strategic Services), które rozpoczęło aktywne wspieranie doradcami i pomocą materialną oddziałów Ho Chi Minha, który w tym okresie często deklarował wielki podziw i miłość do Stanów Zjednoczonych i ich mieszkańców.

Sam Ho był ciekawą postacią. Otrzymawszy europejską edukację we francuskim liceum w Hue, w 1911 roku opuścił Wietnam na pokładzie liniowca Admiral Latouche-Tréville, na którym, pracując jako pomocnik kuchenny, dotarł do Francji. W metropolii parał się różnych zawodów, dużo jednak czasu spędzając w bibliotece, poznając europejską kulturę i społeczeństwo. Przebywał także w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. W czasie konferencji wersalskiej wnioskował o  prawa obywatelskie dla mieszkańców swojej ojczyzny, lecz został zignorowany. W 1921 roku, był  jednym z członków założycieli francuskiej partii komunistycznej. Lata 20ste i 30ste spędził w ZSRR i Chinach.

 

Początek konfliktu

Komuniści długo działali głównie na słabo zamieszkanych, zalesionych wzgórzach przy granicy z Chinami, umieli jednak doskonale wykorzystać próżnię polityczną i administracyjną, jaka wytworzyła się w Wietnamie w 1945 roku – W marcu Japończycy rozbroili francuski garnizon i ogłosili „odrodzenie” Cesarstwa Wietnanu, z członkiem rodziny cesarskiej Bao Dai’em na tronie. Jednak coraz gorsza sytuacja strategiczna Nipponu sprawiła, iż marionetkowe państwo nie zyskało poparcia wśród wietnamskich elit, na których miało się opierać. Po japońskiej kapitulacji w sierpniu, alianci uzgodnili, iż siły japońskie mają być rozbrajane przez wkraczających od północy Chińczyków, a od południa przez Brytyjczyków, wspomaganych przez nieliczne oddziały francuskie. Jednak komuniści działali szybko: 2 września 1945 roku ich przywódca, Ho Chi Minh, proklamował w Hanoi powstanie Demokratycznej Republiki Wietnamu. W chaosie, jakim były ówczesne Indochiny, 26 września pod Sajgonem zastrzelony został oficers OSS, podpułkownik Peter Dewey. Żołnierze Viet Minh’u tłumaczyli się, twierdząc, że Dewey odezwał się do nich po francusku. Ho Chi Minh, obawiający się przedwczesnego zadrażnienia stosunków z USA, wysłał list do prezydenta Trumana, gorąca zapewniając o wielkiej przyjaźni pomiędzy ich narodami i wskazówkami, jak uniknąć w przyszłości podobnych sytuacji.  Dowodzący Francuzami gen. Leclerc zdołał szybko ustabilizować sytuację na południu kraju, jednak na północy, okupowanej przez Chińczyków, struktury DRW krzepły. Francuzi pojawili się w delcie rzeki Czerwonej dopiero w marcu 1946 roku, tworząc kontrolowanie przez siebie enklawy dookoła Hanoi i portowego miasta Hajfong, często ramię w ramię z obecnymi już tam siłami Viet Minh’u. Napięty rozejm trwał do listopada, gdy po serii potyczek Francuzi ostrzelali i zdobyli w walkach ulicznych Hajfong. Do 21 grudnia opanowane zostało też Hanoi, a 30-tysięczne siły Viet Minh’u i kierownictwo polityczne DRW wycofało się do swoich bastionów na północy.

 

 

Pierwsze lata wojny można scharakteryzować jako konflikt o niskiej intensywności – Wietnamczycy pod dowództwem generała Giapa skupili się na rozbudowie zaplecza i szkoleniu swoich oddziałów, walka ograniczyła się do urządzania zasadzek na konwoje i ataki na małe garnizony i posterunki. Francuzi natomiast, z powodu ograniczonych zasobów materiałowych i ludzkich, także pozostawali w większości pasywni: starali się utrzymać granicę z Chinami, by uniemożliwić przepływ zaopatrzenia i rekrutów oraz kontrolę nad drogami, którymi zaopatrywali swoje wysunięte garnizony. Jednak walka z niewidocznym wrogiem i straty ponoszone w wojnie na drogach niszczyły morale żołnierzy. Problemem była też niestabilność sytuacji politycznej we Francji, gdzie dużą rolę odgrywali komuniści i radykalna lewica. Z powodu tych zawirowań, w ciągu całej wojny francuskie siły w Indochinach miały aż 8 głównodowodzących. W 1949 roku Francuzi utworzyli marionetkowe państwo wietnamskie zrzeszone w Unii Francuskiej.  

 

Wojna nabiera tempa

Sytuacja radykalnie zmieniła się, gdy w sąsiednich Chinach do władzy doszli komuniści, oferując szkolenie i pomoc materiałową swoim wietnamskim sojusznikom – w 1950 roku Viet Minh liczył już 50 regularnych batalionów, sformowano też trzy pierwsze dywizje: 304, 308 i 312, każda po 9 tysięcy żołnierzy. Jednak zwycięstwo komunistów w Chinach i wybuch wojny w Korei spowodował także zmiany po drugiej stronie frontu: Amerykanie, którzy odmawiali dotychczas Francuzom jakiegokolwiek wsparcia w Wietnamie, twierdząc, że nie będą wspierać neokolonializmu, nagle z przerażeniem spostrzegli, że kawałek po kawałku, cała Azja wpada w ręce sowietów. Wybierając w swoim mniemaniu mniejsze zło, zaczęli więc wysyłać Francuzom sprzęt, zwłaszcza deficytowe przez całą wojnę samoloty i doradców. Ostatecznie USA w 1954 roku finansowało 80% francuskich wydatków wojennych w Indochinach, które już dwa lata wcześniej sięgnęły 3 mln dolarów dziennie. Szybciej swoje nowe możliwości wykorzystali Wietnamczycy – W bitwie zwanej Katastrofą na Drodze Kolonialnej nr 4 na przełomie września i października 1950r, w serii starć rozszarpali dwie francuskie kolumny bojowe. Zginęło prawie 5 tysięcy elitarnych żołnierzy Legii Cudzoziemskiej i sił kolonialnych. Poza taktycznym wymiarem bitwy, efekt psychologiczny klęski był olbrzymi: mniejsze garnizony porzuciły swoje stanowiska, w wyniku czego faktycznie upadła obrona granicy z Chinami. Nad Hanoi niebo zasnuło się dymem palonych dokumentów, a lotnisko i drogi zapełniły ewakuowanymi rodzinami żołnierzy. Jednak z początkiem grudnia do Wietnamu przybył nowy francuski głównodowodzący: generał Jean de Lattre de Tassigny, uważany za jednego z najwybitniejszych Francuskich dowódców XX wieku, wsławiony dowodzeniem we Francji i Niemczech 1 Armii Francuskiej. Zdołał on odbudować morale podległych mu sił, a także, co równie istotne, umiał nawiązać i utrzymać o wiele lepsze stosunki z amerykańskimi sojusznikami niż jego poprzednicy. W pierwszej połowie 1951 roku głównodowodzący armii Viet Minh’u gen Giap, zachęcony sukcesem roku poprzedniego, z pomocą regularnych dywizji postanowił rozpocząć ofensywę na Hanoi. Do walki rzucił 308 i 312 dywizje, które w styczniu 1951 roku uderzyły w rejonie V?nh Yên. Gdy jeden z batalionów GM(Groupe Mobile) 3 został zniszczony w zasadzce, 14 stycznia de Lattre przybył do V?nh Yên i przejął osobiste dowództwo. Udało mu się odrzucić wietnamskie oddziału ze wzgórz otaczających miasto i umocnić swoje pozycje. 16 stycznia cała 308 dywizja Viet Minh’u używając taktyki „ludzkiej fali” rozpoczęła atak na francuskie pozycje. W zimny poranek 17 stycznia francuscy żołnierze na wzgórzu 101, centralnej pozycji obronnej V?nh Yên, wyczerpali całą amunicję. W obliczu kolejnego szturmu, wycofali się ze wzgórza. Na opuszczone pozycje błyskawicznie wdarli się Wietnamczycy, przegrupowując się do kolejnego natarcia. Generał de Lattre użyl swojej ostatniej rezerwy, GM 2, do kontrataku, równocześnie ściągając na przeciwnika skoncentrowany ostrzał artyleryjski i lotniczy. Pod intensywnym ogniem oddziały Viet Minh’u załamały się i rozpoczęły bezwładny odwrót w góry. Generał de Lattre zręcznie manewrując szczupłymi odwodami odparł dwa kolejne ataki, zadając szturmującym Wietnamczykom olbrzymie straty: łącznie w czasie próby sforsowania francuskiej obrony zginęło około 20 tysięcy żołnierzy Viet Minh’u. By mieć obraz klęski komunistów, wystarczy powiedzieć, iż była to ówcześnie prawie połowa sił pod dowództwem gen Giapa! Wietnamski dowódca otrzymał reprymendę od KC swojej partii i musiał złożyć samokrytykę. Zapamiętał tą lekcję na długo i od tego momentu Wietnamczycy starają się unikać toczenia regularnych bitew. Zwycięstwo miało także wielkie znaczenie dla morale sił kolonialnych i ich sojuszników. Jednak w czasie kolejnych starć, 30 maja zginął jedyny syn francuskiego głównodowodzącego, Bernard. Generał De Lattre do końca swojej służby będzie nosił na ramieniu czarną żałobną opaskę. Po sukcesach w pierwszej połowie roku, siły kolonialne zostały przegrupowane: większość obsadzała stałe punkty obrony, głównie nowo powstającą w delcie rzeki Czerwonej Linię de Lattre, a elitarne oddziały zmotoryzowane i spadochroniarskie przekształcono w mobilne grupy uderzeniowe, mające kontrować ruchy przeciwnika. Dalsze działania francuskiego dowódcy przerwało zdiagnozowanie u niego w październiku zaawansowanego raka gardła – musiał on opuścić kraj, w którym zginął jego jedyny syn i wrócić do Francji, gdzie zmarł wkrótce po powrocie. Jego następca, generał Raoul Salan nie osiągnął porównywalnych sukcesów: operacja w rejonie Hoa Binh po początkowych sukcesach, jeszcze pod dowództwem de Lattre, zakończyła się przeprowadzonym w ciężkich warunkach odwrotem, zniszczone zostały też ostatnie garnizony na północy. Poszukując skutecznej formuły, która pozwoliłaby odzyskać im inicjatywę, Francuzi dokonali skrytego desantu spadochroniarskiego i rozbudowy bazy lotniczej w Na San. Nie zdając sobie sprawy z przygotowań przeciwnika, gen Giap przeznaczył do opanowania słabego rzekomo posterunku niewystarczające siły, które zostały krwawo odparte. Zaskoczone wietnamskie dowództwo mimo to nadal próbowało coraz większymi siłami opanować francuską pozycję. Mimo zażartych i długotrwałych szturmów, zaopatrywana z powietrza baza nadal twardo stawiała opór i w grudniu 1952r, w obliczu ciągle rosnących strat oddziały Viet Minh’u odstąpiły od oblężenia. Przekonało to francuskich dowódców o możliwości zaopatrywania i wspierania punktów oporu, tzw. „Jeży” wyłącznie z powietrza. W roku 1953 trzy wietnamskie dywizje manewrowały na pograniczu z Laosem, skutecznie zmuszając Francuzów do rozproszenia i tak już nielicznych sił i nadwyrężając ich zdolności transportowe. Trwały próbne ataki na Linię de Lattre, jednak Viet Minh nie dawał wciągnąć się w otwartą bitwę, do której dążyli Francuzi. General Henri Navarre, nowy głównodowodzący w Indochinach, skupił w tym okresie swoją uwagę na rozbudowie Wietnamskiej Armii Narodowej, która jednak z wielu powodów nie spełniała pokładanych w niej przez Francuzów nadziei. Na przełomie lipca i sierpnia przeprowadzono także nie do końca udaną operację odblokowania Drogi Numer 1 w środkowym Wietnamie. Pod koniec roku, francuskie dowództwo, sfrustrowane niemożnością wywabienia sił generała Giapa, otrzymało wiadomość o ponownym zagrożeniu granic Laosu. Licząc na powtórzenie sukcesu spod Na San, Francuzi zaplanowali i rozpoczęli operację Castor. W rejonie Dien Bien Phu dokonano desantu powietrznego dwóch batalionów spadochronowych pod dowództwem gen. Jean’a Gilles’a. Mimo pewnych trudności, jeżeli można tak nazwać wylądowanie spadochroniarzy jednego z batalionów na odbywającej musztrę kompanii Viet Minh’u, Wietnamczycy zostali w ciągu dwóch dni wyparci i przystąpiono do budowy silnej bazy lotniczej, dokładnie na drodze maszerujących Wietnamczyków. Francuska twierdza powstała według schematu „jeża”, po raz pierwszy zastosowanego w Na San: Centralną część stanowiło lotnisko, otoczone łańcuchem samodzielnych fortów, połączonych ze sobą okopami i zasiekami. Baza Dien Bien Phu posiadała 8 takich rejonów umocnionych: Wysuniętą na północ Gabrielle, na północny wschód Béatrice, rozmieszczone dookoła lotniska i stanowiące rdzeń bazy Anne-Marie, Huguette, Dominique, Claudine, Eliane. Na południu, znajdował się rezerwowy pas startowy i osłaniający go fort Isabelle. Garnizon bazy stanowiły elitarne jednostki spadochroniarzy, legii i piechoty kolonialnej, jednak równocześnie znajdowały się w nim słabe jednostki lokalnych Tajów i Wietnamczyków. Baza posiadała silną artylerię, a także własną, wydzieloną jednostkę 10 lekkich czołgów M24 Chaffee. Pojazdy te, zwane przez żołnierzy Bizonami, dostarczono drogą lotniczą. Zostały one rozkręcone i przywiezione w częściach z Hanoi, a następnie złożone w warsztatach twierdzy. Jednak lokalizacja bazy, w dolinie otoczonej wysokimi, porośniętymi gęstą dżunglą wzgórzami, była wysoce niefortunna. W konsekwencji Generał Giap, po starannej ocenie własnych sił, przyjął wyzwanie i w marcu 1954 roku cztery dywizje: 304 Vinh Quang(Chwała), 308 Quan Tien Phong(Awangarda), 312 Chien Thang(Zwycięstwo) i 316(Bez nazwy własnej) otoczyły twierdzę. Viet Minh nie liczący się z kosztami ludzkimi, wykorzystując zarówno lokalną jak i sprowadzoną z daleka ludność cywilną, zdołał wciągnąć na otaczające bazę wzgórza ciężką artylerię i działka przeciwlotnicze. Zwłaszcza te ostatnie, świeżo pozyskane w Chinach, drastycznie ograniczyły możliwość zaopatrywania bazy i ewakuowania rannych drogą powietrzną, co było podstawowym warunkiem utrzymania twierdzy. Ponadto, Wietnamczycy, zdając sobie sprawę z słabego wyszkolenia swoich artylerzystów, ustawili swoje działa na pozycjach umożliwiających ogień bezpośredni. Bitwa rozpoczęła się wieczorem 13 marca gwałtownym ostrzałem artyleryjskim. Zaskoczył on obrońców: zginęło kilkuset żołnierzy, zniszczono większość samolotów i helikopterów bazy, a jeden ze składów amunicji wyleciał w powietrze. Całonocne szturmy na Beatrice, której większość oficerów zginęła gdy pocisk artyleryjski trafił w sztab dowódcy, majora Pegot’a, ostatecznie doprowadziły do upadku fortu następnego ranka. Tej nocy od ognia artylerii zginął także dowódca całego odcinka północnego, pułkownik Gaucher. Dowódca artylerii twierdzy, pułkownik Piroth, nie będąc w stanie przeciwstawić się nawale ogniowej Viet Minh’u, rozerwał się granatem w swoim bunkrze. Pochowano go w tajemnicy, by nie osłabić morale obrońców. 15 marca, mimo kontrataków, upadła odizolowana Gabrielle. Dwa dni później obrońcy twierdzy otrzymali kolejny cios: pod osłoną porannej mgły, Tajowie, stanowiący większość obsady Anne-Marie, zdezerterowali i opuścili swoje pozycje. Nieliczni, którzy pozostali i francuscy oficerowie wycofali się do Huguette. Do końca marca Wietnamczycy otoczyli pozostałe francuskie pozycje i odcięli 1800 żołnierzy w forcie Isabelle. W twierdzy doszło też do kryzysu dowodzenia: pułkownik de Castries zamknął się w swoim bunkrze i nie spotykał się z innymi oficerami i żołnierzami. Generał René Cogny próbował przejąć dowództwo w bazie, jednak jego samolot został odpędzony przez ogień artylerii przeciwlotniczej, a jego sztab odradził mu skok ze spadochronem. W obliczu coraz większego zagrożenia pasa startowego ogniem przeciwlotniczym, lotnictwo musiało zwiększyć pułap z którego zrzucano zaopatrzenie do twierdzy do ponad 2 km, co zmniejszyło ich efektywność z 85% do 45%. Próbując temu zaradzić, 27 marca przeprowadzono wypad z twierdzy, niszcząc wiele stanowisk karabinów maszynowych i działek, jednak musiano się wycofać, a pozycje ponownie zostały zajęte przez Viet Minh. Pomiędzy 30 marca a 5 kwietnia 308, 312 i 316 dywizje rozpoczęły serię szturmów na wschodnie pozycje Francuzów. W toku walk niektóre pozycje kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk. Jednak z pomocą czołgów, sprzężonych karabinów przeciwlotniczych, bezpośredniego ognia artylerii i nalotów kolejne „ludzkie fale” były krwawo odpierane. 5 kwietnia francuskie lotnictwo dopadło i zniszczyło na otwartej przestrzeni cały wrogi regiment. 12 kwietnia, gdy obrońcy twierdzy zdołali odebrać jeden z utraconych uprzednio punktów oporu Eliane 1, morale oblegających uległo załamaniu. Oficerowie musieli zmuszać żołnierzy do ataku za pomocą pistoletów, a nasłuch bazy przechwycił odmowy wykonania rozkazów. Kończyła się już także amunicja i żywność, a linie zaopatrzeniowe atakowane były przez lotnictwo i oddziały specjalne. W obliczu rosnących strat i wspomnianych problemów, generał Giap zdecydował się na zmianę taktyki: jego wojska miały wyczerpać Francuzów w wojnie okopowej. W kwietniu Ho Chi Minh, argumentując rozpaczliwą sytuacją swoich sił pod Dien Bien Phu, próbował także wciągnąć Chiny do konfliktu, jednak te za radą ZSSR, wyłgały się z bezpośredniego udziału, zasłaniając się komunistyczną retoryką i łudząc Viet Minh obietnicą dostaw sprzętu i ochotników. Po rozszerzeniu poboru i ściągnięciu praktycznie wszystkich rezerw, na początku maja Wietnamczycy przystąpili do ostatecznego natarcia ze wszystkich stron. Mimo horrendalnych strat i nielicznych skutecznych kontrataków, po wysadzeniu w powietrze pozycji Eliane 2, los twierdzy był praktycznie przesądzony. Mimo to w nocy z 6/7 maja, nad twierdzą pojawiło się kilkadziesiąt samolotów, z których w czerń nocy wyskoczyło około 1000 ochotników, z których dla ponad 600, był to pierwszy i najprawdopodobniej ostatni skok spadochronowy w życiu. Jednak 7 maja rozpoczął się ostateczny atak sił generała Giapa na ostatnie pozycje Francuzów. Pułkownik de Castries o godzinie 17 nadał transmisję do Hanoi informując o wysadzeniu ostatnich składów amunicji i walkach w bezpośredniej bliskości jego bunkra. Do zmroku Wietnamczycy opanowali wszystkie pozycje twierdzy. Obsada odciętej Isabelle próbowała przebić się w góry, jednak większość nie zdołała opuścić nawet doliny, a do pozycji francuskich w Laosie dotarło zaledwie kilkudziesięciu żołnierzy.

Dzień później rozpoczęto w Genewie negocjacje pokojowe. Mimo iż liczebnie garnizon Dien Bien Phu stanowił zaledwie 5% sił Unii Francuskiej w Indochinach, to efekt polityczny bitwy, jak i jej wpływ na morale żołnierzy, sprawiły że inicjatywa przeszła w ręce Wietnamczyków. Na przełomie czerwca i lipca, obawiając się zniszczenia bazy w An Khe, dowództwo francuskie nakazało wycofanie się garnizonu.  W wyniku tego w bitwie na przełęczy Mang Yang zostały zniszczone Groupes Mobiles 100 i 42. Zawieszenie broni weszło w życie 20 lipca 1954, Francuzi musieli wycofać się na południe od 17 równoleżnika, który stał się też od następnego roku granicą dwóch państw wietnamskich.

 

To dopiero początek

I wojna indochińska od samego początku miała opinię „brudnej wojny”. Niewielkie poparcie społeczne, na dodatek często sabotowanie wysiłku wojennego przez wysokich urzędników państwowych, było plagą przez cały okres jej trwania. Wystarczy powiedzieć, że do 1950 roku w rządzie IV Republiki zasiadali ministrowie partii założonej przez Ho Chi Minha. Ponadto do Azji nie można było skierować poborowych z metropolii – udać się tam mogli tylko ochotnicy. Przez cały konflikt wykorzystywano więc siły lokalne, oddziały afrykańskie i Legię Cudzoziemską – która, co budzi do dziś duże kontrowersje, rekrutowała także we francuskiej strefie okupacyjnej. Jednak częste oskarżenia, o pomaganiu w ten sposób zbrodniarzom wojennym w ucieczce przed sprawiedliwością, nie znajdują potwierdzenia. Natomiast Niemcy stanowili bez wątpienia cenne źródło uzupełnień kadry podoficerskiej, której, podobnie jak oficerów, brakowało Francuzom przez cały konflikt.

I wojna indochińska spowodowała powstanie dwóch niezależnych, wrogich wobec siebie państw wietnamskich. Jej konsekwencją była także operacja „Passage to Freedom”, czyli wymiana ludności pomiędzy oboma, nowo powstałymi państwami. Pod wpływem haseł w rodzaju „Bóg udał się na południe”, około miliona Wietnamczyków przeniosło się na południe. Dotyczyło to zwłaszcza stosunkowo licznych w Wietnamie katolików, równie istotny był strach przed represjami ze strony komunistów. Według ustaleń z Genewy w 1956 roku miano przeprowadzić wybory i oba państwa miały zostać zjednoczone, jednak wobec popularności Ho Chi Minha wśród Wietnamczyków, na południu sfingowano referendum, dzięki któremu prezydentem Republiki Wietnamu został tam Ngo Dinh Diem. Jego zdecydowana walka z komunistami i innymi grupami antypaństwowymi(Hoa Hao, Cao Dai) efektywnie zamknęła drogę do zjednoczenia Wietnamu na drodze pokojowej.


Tagi: Francja, Indochiny, Wietnam, Ho Chi Minh
Komentarze
  • 2010.05.17
  • otaman
duze ciekawy artykul
  • 2011.06.19
  • Jojka
Gdzie przypisy ? Z tego nawet skorzystać nie można.
  • 2012.01.29
  • yjIlNVaXswjqlVkOYY
  • 2012.01.31
  • CxPLAODGL
Dodaj komentarz
Newsy
II Ogólnopolska Konferencja Naukowa Historii Starożytnej
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na II Konferencję Naukową Historii Starożytnej. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji będą "Formy kultu w starożytności".
III Ogólnopolska Konferencję Naukową "Historia w Mediach"
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na III Konferencję Naukową "Historia w Mediach" która odbędzie się 18 i 19 marca 2010r. w Krakowie


Historia
Zapraszamy do korzystania z naszego portalu! Nadsyłajcie informacje o organizowanych przez Was debatach, panelach dyskusyjnych i ciekawych wykładach.
Nadsyłajcie teksty!