Wojna ta przy całej swej mozolności, brakiem większych manewrów spowodowanych utkwieniem armii w okopach(szczególnie na froncie zachodnim), czy taktycznych perełek w wykonaniu ówczesnych generałów, miała jednak swoje jasne i innowacyjne strony. Można wymienić ich wiele np. rozwój i bojowe zastosowanie lotnictwa, co raz większe wykorzystanie motoryzacji przez ówczesne armie, ponowny powrót do łaski takiej broni jak moździerz, który przestał być bronią stricte oblężniczą, udoskonalenie metod lepszego kierowania i koordynowania ognia artylerii oraz opracowanie i udoskonalenie taktyki działań szturmowych piechoty czy wreszcie wynalezienie nowej broni w postaci czołgu.
Przyczyny
Dlaczego właśnie taka broń jak czołg w ogóle powstała i jakie czynniki wpłynęły na to, że przybrała taki a nie inny kształt? Jak już wspomniałem wyżej pod koniec 1914 roku i na początku 1915 armie na frontach zaległy w okopach. Szczególnie było to widoczne na froncie zachodnim ciągnącym się od granicy niemiecko-francusko-szwajcarskiej aż po wybrzeże kanału La Manche. Na froncie wschodnim ze względu na większą przestrzeń linie okopów nie były tak silnie rozbudowane i dokonanie przełamania było łatwiejsze i też częściej do niego dochodziło. Z kolei na zachodzie próba jakiegokolwiek przełamania najczęściej kończyła się masakrą wojsk atakujących. Było to spowodowane wzrostem siły defensywnej, szczególnie piechoty, pod koniec XIX i na początku XX wieku(karabiny maszynowe, szybkostrzelna artyleria, karabiny powtarzalne). Bronią, która miała ułatwiać przełamanie była praktycznie tylko artyleria, gdyż kawaleria już dawno straciła tę funkcję, a jak pokazał przebieg wojny nie była w stanie nawet wykorzystać i poszerzyć dokonanego już wyłomu w liniach przeciwnika. Dlatego w pierwszych latach wojny planując operacje ofensywne głównie skupiano się na wykorzystaniu artylerii i skupieniu jak największej liczby armatnich luf na jeden kilometr terenu. Każdy atak piechoty był więc poprzedzany nawet kilkudniowymi bombardowaniami artyleryjskimi, w celu zniszczenia siły żywej przeciwnika, ale zarówno zasieków z drutu kolczastego oraz jego infrastruktury. Te zmasowane ostrzały artyleryjskie nie przynosiły jednak sukcesów, a na dodatek ostrzegały przeciwnika przed planowanym atakiem, gdyż wkrótce obrońcy zorientowali się, że po każdym ostrzale następuje atak piechoty, na który należy się przygotować. Przykładami takich operacji mogą być masakry nad Sommą i pod Verdun. Te czynniki spowodowały, że zaczęto myśleć nad nowymi możliwościami uzyskania przewagi nad przeciwnikiem i w ten sposób uzyskania decydującego przełamania. Zgodnie ze starym przysłowiem „potrzeba matką wynalazków” wynaleziono czołg, czyli opancerzony pojazd bojowy o napędzie gąsienicowym, uzbrojony w artylerię lub broń maszynową przeznaczony do zwalczania sił zbrojnych przeciwnika.
Początki
Protoplastą w tej dziedzinie była Wielka Brytania, która jako pierwsza zaczęła eksperymentować z tą nową bronią. Początkowo zajmowała się tymi sprawami brytyjska Admiralicja na czele z piastującym wówczas stanowisko Pierwszego Lorda Admiralicji Winstonem Churchillem, który był gorącym zwolennikiem tej nowej broni. Stało się tak dlatego, że pierwotnie uważano, że wprowadzenie czołgów na pole walki spowoduje, że walka pomiędzy czołgami będzie przypominać walkę okrętów na morzu, a czołgi staną się swego rodzaju krążownikami lądowymi, praktyka wykazała, że to przekonanie jest całkowicie błędne, choć jego echa można zauważyć nawet jeszcze w latach 30-tych.
W Wielkiej Brytanii powołano specjalny komitet, która miała opracować wytyczne jakie powinna spełniać ta nowa broń. Ten komitet, gdzie najważniejsze role odgrywali płk Ernest Swinton i płk Maurice Hankey, opracował wytyczne, które przed czołgiem, który znajdował się jeszcze na desce kreślarskiej następujące wymagania:
* pojazd musiał być odporny na ogień z broni maszynowej
* musiał poruszać się w terenie z prędkością równą prędkości maszerującego żołnierza
* musiał potrafić pokonywać przeszkody terenowe oraz okopy wroga
* pojazd powinien likwidować zasieki z drutu kolczastego
* z własnej broni pokładowej musiał wspierać atak własnej piechoty i zapewniać jej podczas tego ataku niezbędne wsparcie artyleryjskie
Chrzest bojowy
Czołgi zaprojektowane przez Brytyjczyków według tych wytycznych zostały pierwszy raz użyte podczas bitwy nad Sommą gdzie 15 września 1916 roku niedaleko miejscowości Flers 49 czołgów o charakterystycznym romboidalnym kształcie wspierało atak piechoty. Atak ten jednak zakończył się całkowitym niepowodzeniem, a wiele czołgów nawet nie dotarło do linii wroga z powodu usterek technicznych. Pomimo tego wielu niemieckich żołnierzy, na widok sunących stalowych kolosów, uległo panice i uciekło. Niestety chrzest bojowy nowej broni był całkowicie nieudany, jednak na szczęście dla rozwoju tego nowego rodzaju sił zbrojnych nie wpłynęło to zasadniczo na jej rozwój, który nadal był kontynuowany, gdyż dostrzeżono potencjał tej nowej broni.
Potencjał ten dostrzegli także Francuzi, którzy zaczęli także tworzyć własną broń pancerną. W odróżnieniu od Brytyjczyków poszli jednak trochę inną drogą. Widząc problemy w poruszaniu się w terenie brytyjskich czołgów oraz własnych pierwszych czołgów ciężkich produkowanych w koncernie Schneidera, postanowili skupić się na nowej konstrukcji i dać jej zielone światło. Tą nową konstrukcją był czołg lekki opracowany i produkowany w zakładach Renault. Czołg ten przeszedł do historii pod nazwą FT-17, a jego niezwykłość polegała na tym, że był pierwszym czołgiem, w którym działo bądź karabin maszynowy, w zależności od wersji, był umieszczony w obrotowej wieży. Ten element konstrukcji został zaadaptowany przez prawie wszystkie inne konstrukcje i dziś jest tak nieodłącznym elementem konstrukcji czołgu jak koło w rowerze. Rewelacyjność tej konstrukcji spowodowała, że Francuzi skupili się tylko i wyłącznie na produkcji tego czołgu.
Broń pancerna nie brała więcej udziału w operacjach roku 1916 i czekała na swoją kolei, aż do roku 1917, gdzie odwdzięczyła się, swym projektantom i osobom widzącym w niej nową jakość i przyszłość pola walki, naprawdę pierwszym spektakularnym sukcesem. Jednak aby do tego doszło musiała zmienić się także koncepcja użycia czołgu na polu walki.
Doktryna
Jak wspominałem wcześniej pierwsza koncepcja użycia czołgu na polu walki wzorowała się na walce okrętów na morzu, gdy okazało się, że podstawowe założenia tej koncepcji były błędne, a walka czołgów na lądzie jest całkowicie odmienna od walki na morzu, zmieniono także koncepcję użycia tej broni. Najwyższe dowództwo brytyjskie, z głównodowodzącym armią brytyjską we Francji Douglasem Haigem na czele, uważała, że czołgi należy rozdzielić pomiędzy jednostki piechoty, aby każda dywizja piechoty posiadała większą siłę ofensywną i mogła z większą efektywnością prowadzić działania zaczepne. Inaczej uważało co najmniej troje niższych rangą brytyjskich oficerów. Byli to Giffard Le Quesne Martel, John Charles Frederick Fuller i Basil Henry Liddell Hart.
Martel w swojej pracy zatytułowanej wizjonerskim tytułem „Armia Pancerna” przewidywał tworzenie z czołgów tzw. armii pancernych. Twierdził on trochę na wyrost, że współczesne armie wyjdą z użycia, a każde państwo stworzy swą własną armię pancerną. W jego wizji żołnierze mieli walczyć i poruszać się wewnątrz czołgów i one miały całkowicie zdominować pola walki w przyszłości. Miały na nich być tylko armie pancerne.
Fuller, wówczas w randze kapitana, miał pewien wpływ na brytyjskie wojska pancerne, dlatego postulował on wykorzystanie czołgów w sposób zmasowany, w ilości kilkuset sztuk na jednym odcinku frontu, a nie rozpraszanie ich wśród wielu jednostek piechoty, m.in. dzięki jego staraniom utworzono Royal Tank Corps, który pełnił rolę osobnego rodzaju sił zbrojnych. Fuller przewidywał, że atak czołgów po przełamaniu ma kierować się na stanowiska dowodzenia, stanowiska artylerii, punkty łączności oraz przeciąć linie zaopatrzenia wroga. Jednym słowem wojska pancerne miały kontynuować atak nie zważając na jednostki piechoty podążające za czołgami i siać zamęt na zapleczu przeciwnika i przez to zmusić go do opuszczenia swych wysuniętych do przodu pozycji bojowych.
Liddell Hart postulował taktykę broni połączonych. Twierdził on, że podczas przełamania niezbędna jest współpraca wszystkich rodzajów sił zbrojnych, gdyż jedno jest zależne od drugiego. Dlatego twierdził, że niezbędne dla sił lądowych jest wsparcie lotnictwa. Wśród sił lądowych niezbędna jest zaś współpraca piechoty, wojsk pancernych i artylerii. Tylko wówczas będzie można zminimalizować straty wśród atakujących i zapewnić sobie niezbędną przewagę na odcinku przełamania. Postulował on także zmasowane użycie czołgów podczas tego ataku. Wskazywał także na konieczność przygotowania odpowiedniego gruntu pod planowaną ofensywę poprzez odpowiednie działania wywiadowcze, propagandowe, czy dyplomatyczne, aby zmylić wroga co do planowanych działań. Nazwał on te działania strategią pośrednią.
Praktyczna realizacja
Te teorie zostały wykorzystane podczas ataku brytyjskiego, który nastąpił 20 listopada 1917 roku pod Cambrai, gdzie do ataku na pozycje niemieckie rzucono około 400 czołgów. W ciągu jednego dnia tej bitwy zajęto taki sam obszar jak podczas wielomiesięcznej bitwy nad Sommą, ale kosztem straty około 1,5 tys. żołnierzy, a kosztem straty kilkuset tysięcy żołnierzy jak rok wcześniej nad Sommą. Z tej okazji król Jerzy V rozkazał we wszystkich kościoła bić w dzwony. Atak ten nie dokonał przełomu w wojnie z powodu zawziętych i skutecznych kontrataków niemieckich. Pozwolił on jednak przekonać do tej broni ostatnich niedowiarków i utrwalić jej pozycję jako broni, która jest niezbędna do dokonania przełamania. Dlatego we wszystkich późniejszych brytyjskich planach przygotowujących operacje ofensywne widziano miejsce dla czołgów, także postanowiono przyznać dodatkowe fundusze w celu zwiększenia produkcji czołgów.
Rok 1918 przyniósł jednak w pierwszym swym okresie, wiosenno-letnim, ofensywy armii niemieckiej i czołgi nie odgrywały w nich decydującej roli jako broń ofensywna. Były jedynie używane podczas przeprowadzanych kontrataków na niemieckie pozycje. Jednak jeden z tych kontrataków przeszedł do historii jako pierwsza w dziejach oręża bitwa pancerna. Zdarzenie to miało miejsce 24 kwietnia 1918 roku pod wsią Villers-Bretonneux, gdzie doszło do starcia niemiecko-brytyjskiego. Brytyjczycy mimo iż początkowo zostali zepchnięci do defensywy, potrafili skutecznie manewrować na polu bitwy i wykorzystać większą ruchliwość swych nowych czołgów „Whippet”, które jak na warunki ówczesnego pola walki osiągały zawrotną szybkość około 12 km/h przez co mogły górować nad niemieckimi czołgami.
Jesienią brytyjska broń pancerna znowu pokazała swój lwi pazur i była jednym z wielu ważnych elementów, które doprowadziły do przełamania niemieckich pozycji i odrzucenia ich na wschód. Brytyjczycy, jak i ich sojusznicy osłabili Niemców do tego stopnia, że ci ostatni zostali zmuszeni do poproszenia o zawieszenie broni, co nastąpiło 11 listopada 1918 roku. Jednym z elementów, który doprowadził do zwycięskiego, dla aliantów, zakończenia wojny była właśnie nowatorska wówczas broń w postaci wojsk pancernych. Z kolei Brytyjczycy w czasie I wojny światowej stali się jej największymi zwolennikami i zarazem posiadali największych teoretyków opracowujących doktryny jej bojowego wykorzystania. Wszystko wskazywało, że Wielka Brytania stanie się potęgą, jeżeli chodzi o broń pancerną, lecz życie i realne problemy armii na stopie pokojowej miały jednak stać się dla Brytyjczyków o wiele trudniejsze i palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie szybko stracili. Na nieszczęście dla świata nowymi liderami w tej dziedzinie mieli stać się Niemcy.
Brytyjskie wojska pancerne podczas I wojny światowej
- 2009.04.19
- typ: artykuł
- Tomasz Stokłosa
Komentarze
Brak komentarzy