Wroniec to prosta fabularnie i stylistycznie ponura bajka osadzona w realiach stanu wojennego. Głównym bohaterem Dukaj uczynił kilkuletniego Adasia. Oglądamy jego oczami komunistyczną Polskę, krainę, gdzie złowrogie, fantastyczne wydarzenia są na porządku dziennym. Znany czytelnikom – czy to z doświadczenia, czy z relacji – okres stanu wojennego ukazany został w karykaturalnej, bajkowej konwencji, jednak nie stał się w ten sposób mniej straszny. Wręcz przeciwnie - przyjmujemy dziecięcą perspektywę małego bohatera, dlatego też ponura rzeczywistość staje się jeszcze bardziej przytłaczająca i przerażająca.
Historia opowiedziana we Wrońcu jest prosta. Po wybuchu stanu wojennego znikają członkowie rodziny chłopca. Jego tata zostaje porwany przez tytułowego stwora, a pozostałych zabiera milicja. Adaś wraz z pomagającym mu sąsiadem wyruszają, by ich odnaleźć i uratować, a na swej drodze napotykają wiele niebezpieczeństw. Mimo charakterystycznej dla bajki prostoty fabularnej i językowej, Dukaj nie porzucił całkowicie swojego upodobania do kreatywnego użycia języka. Autor znany jest z tego, że kreując światy w swoich utworach tworzy również na ich potrzeby nowe, specyficzne słownictwo. W przypadku Wrońca Dukaj położył nacisk na gry słowne i tworzenie pewnych skojarzeń językowych i kulturowych. Zestawia w utworze proste, naiwne wypowiedzi dziecka z karykaturalnie zniekształconą nowomową partyjną i żargonem milicyjnym. Kartki książki zaludniają Bubeki, Pozycjoniści czy złowrogi Złomot - jakby po dziecinnemu zniekształcone, lecz znajomo brzmiące nazwy. Sam tytuł stanowi już grę z wiedzą i skojarzeniami czytelników. Na poziomie bajkowej fabuły Wroniec to złowrogie ptaszysko, które porywa rodzinę Adasia i budzi same negatywne skojarzenia. Nietrudno jednak doszukać się w tym imieniu dość oczywistego skojarzenia z WRON-em, którego „ptasia” nazwa w czasach stanu wojennego prowokowała ludzi do tworzenia rozmaitych prześmiewczych haseł.
W warstwie językowej Wrońca zwraca też uwagę „żywość” i plastyczność opisywanych zjawisk i postaci. Każdy element rzeczywistości stanu wojennego nabiera bajkowego, fantastycznego charakteru. Kolejka do sklepu szumi, szemrze i pomrukuje, stanowi jednolity twór i sprawia wrażenie nieskończonej. Rozpylany gaz w postaci bezkształtnego stwora połyka i trawi uciekających ludzi. Zgodnie z prostym skojarzeniem Podwójny Agent mówi podwójnie, z kolei brody Pozycjonistów zbudowane są z oporników. Niekiedy ciągłość tekstu przerywana jest krótkimi wierszykami – to piosenki Bubeków, Milipantów czy Przechodniów. Bajka żyje, jest dynamiczna, a duża w tym zasługa Jakuba Jabłońskiego, autora ilustracji, które świetnie dopełniają warstwę tekstową książki. Obrazki, utrzymane w komiksowej stylistyce pokazują kolejne etapy wędrówki Adasia w poszukiwaniu rodziny. Daleko im jednak do sielankowej, baśniowej wizji. Komunistyczna Polska ukazana jest przez Jabłońskiego jako niebezpieczna, ponura kraina pełna poszarzałych, przestraszonych ludzi i złowrogich, fantastycznych stworów. Na kolejnych kartkach oglądamy niezliczone szeregi identycznych Milipantów i jednostki Momo w postaci groźnych maszyn. Na tle podobnych do siebie, szarych obywateli wyróżnia się Adaś i kolorowo odziani Pangłowcy. Obecność ilustracji pogłębia wrażenie obcowania z utworem, który – przynajmniej teoretycznie – przeznaczony jest dla najmłodszych czytelników.
Na czym polega siła Wrońca? Jacek Dukaj pokazał doświadczenie stanu wojennego dalekie od stereotypowego ujęcia. Opisał całą jego grozę i szarzyznę unikając ciężkiej dosłowności. Czyniąc głównym bohaterem małego chłopca i korzystając z praw bajki, mógł pozwolić sobie na celowe uproszczenia oraz wykorzystanie archetypów i symboli charakterystycznych dla tego gatunku. Jednocześnie jest to spojrzenie świeże i interesujące dla czytelników w różnym wieku. Wykorzystując do opisu stanu wojennego bajkową konwencję, Dukaj dołączył do grona twórców pragnących spojrzeć na ważne historyczne wydarzenia z niecodziennej perspektywy i przy użyciu oryginalnych środków. Z tego powodu nasuwa mi się skojarzenie z innym utworem, który którego autor pomysłowo – a według niektórych kontrowersyjnie – podszedł do tematyki historycznej. Mowa o komiksie Maus amerykańskiego rysownika Arta Spiegelmana, w którym doświadczenia Holocaustu pokazano z perspektywy myszy – Żydów. W tym przypadku bulwersowało zarówno przedstawienie hitlerowskich zbrodni jako doświadczenia, które dotknęło zwierzęta, jak i fakt, że był to komiks – dziedzina przez wielu pogardzana i kojarzona z niewybrednymi odbiorcami. Książka Dukaja podobnych kontrowersji nie wzbudza. Cieszy jednak fakt, że młodzi polscy twórcy sięgają po nowe środki, aby pokazać ważne dla naszej historii wydarzenia. Czerpiąc z estetyki kultury popularnej ubierają treść w formę przystępną i atrakcyjną dla współczesnego czytelnika. Unikają przy tym ciężkiego, martyrologicznego ujęcia, które wielu dzisiejszych odbiorców kultury po prostu nudzi.
Czytelnikom, którym podobała się estetyka Wrońca, pozostaje czekać na nowy projekt Tomasza Bagińskiego, powstający we współpracy m.in. z Jakubem Jabłońskim, ilustratorem Wrońca. Hardkor ‘44 będzie to duża animowana produkcja opowiadająca o Powstaniu Warszawskim. Według słów samych twórców, film ten ma się opierać na typowo komiksowej konwencji – powstańcy będą silnymi i szlachetnymi superbohaterami, z kolei Niemcy odrażającymi pół-maszynami. Wygląda na to, że młodzi twórcy odkryli na nowo polską historię.
Jacek Dukaj ,,Wroniec"- recenzja
- 2009.11.30
- typ: artykuł
- Marta Niespodziewany
Komentarze
- 2009.12.14
- Tomasz Wujcicki
Ciekawa recenzja. Już wiem co kupię pod choinkę... :)